fbpx


Za nami ostatni koncert ulubieńców z Wielkiej Brytanii! Dodatkowy koncert Bars And Melody w Katowicach miał mieć miejsce 22 stycznia, ale ze względu na chorobę Leo, został przeniesiony na 21 lutego i duet wrócił W styczniu, w ramach trasy Generation Z, fani mieli okazję spotkać zespół w Szczecinie, Gdańsku, Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, Katowicach i Krakowie.

Jak Bambinos wspominają trasę? Sprawdźmy!

 

Amelia Banaszak: To nie było moje pierwsze mag, jednak emocje towarzyszyły mi jak na tym pierwszym. Same spotkania chłopców z fanami wyglądały o wiele inaczej niż na innych trasach. 

Pomimo panujących zasad na mag, to wszyscy naprawdę byli szczęśliwi, zauważyłam, że wiele dziewczyn długo rozmawiało z chłopcami, co wcześniej naprawdę rzadko się zdarzało. 

Moje spotkanie z Leondre i Charliem było takie jak każde – trochę porozmawiałam, przytulaliśmy się, śmialiśmy, jedynym elementem, o którym mogę śmiało powiedzieć, to poza na zdjęcie – wyszła inaczej niż powinna, każdy z nas śmiał się z tego powodu. 

Po meet and greetcie każdy podchodził po upominki vip, które potem były widoczne u każdego po spotkaniach. 

Warszawa głównie słynęła z dosyć chaotycznej publiczności na koncertach, przez co supporty jak i sami chłopcy byli bardzo zdziwieni. 

Co prawda dużo osób spędzało koncert przy telefonach jednak mimo wszystko każdy świetnie się bawił. 

Niesamowitym uczuciem było usłyszeć niektóre piosenki z albumu Generation Z, które wywoływały wiele emocji.

 

Marta Sierżysko: To było moje 3 mag i 5 koncert wiec postanowiłam ze podejdę do tego na luzie i potraktuje ich jak nie wiem kolegów a nie obiekty westchnień xD

Charliego widziałam już wcześniej jak wychodził z busa więc jak wyszli na ściankę to był mniejszy szok ale i tak nadal się nie stresowałam i wyszło mi to na dobre, bo mag mogę śmiało powiedzieć że było najlepsze, powiedziałam im wszystko co chciałam, wszystko mi wyszło, było po prostu cudownie. 

Mimo że się ogarnęłam i podeszłam do tego na luzie to towarzyszyły mi takie same uczucia jak przy tych czterech spotkaniach z nimi i to było piękne. 

A co do koncertu to spędziłam go z super osobami, wybawiłam się i wyśpiewałam za wszystkie czasy!!

 

  Ola Salach: Trudno jest mi opisać co stało się na tym koncercie, te wszystkie emocje które towarzyszyły mi podczas tego wydarzenia są po prostu nie do opisania. 

Ten koncert był trochę takim przełomem, to właśnie na gzt w warszawie odbyło się moje pierwsze mag. 

Co do samego mag- jest to po prostu dla mnie ciężkie w tym momencie, że tak szybko to minęło.

Chłopaki są przekochani na mag, usłyszałam od nich tyle ciepłych słów, te kilkadziesiąt sekund było zdecydowanie jednymi z najlepszych sekund w moim życiu. 

Wychodząc z m&g, przeszłam kilka kroków i dosłownie się rozpłakałam na myśl co się właśnie wydarzyło. Płakałam jakieś 30 minut, podchodziły do mnie dziewczyny, które mnie uspokajały ale tak naprawdę te łzy same napływały mi do oczu. 

Najgorsze po tym wszystkim było tylko patrzenie na nich, z brakiem możliwości powtórzenia tej chwili. 

Te odczucie, patrzenie na swojego idola, którego masz tak naprawdę na wyciągnięcie ręki ale nie możesz już podejść, nie możesz pomimo chęci. 

Siedząc i czekając na koncert jedyną rzeczą, którą robiłam było tylko patrzenie jak kolejne dziewczyny wychodziły z płaczem po m&g. Przed samym koncertem, spotkałam się jeszcze z kilkoma osobami, ale tu nie ma co opisywać. 

Sam w sobie koncert był niesamowity, do tego był pierwszym koncertem na którym wylałam tyle łez! Pomijając fakt przepychania się, oraz pchania jak się da było cudownie. 

Piosenka, która zdecydowanie była moim zdaniem najlepiej wykonana to „right for you”, i to właśnie ta piosenka na której wylałam najwięcej łez. 

Na jednej z piosenkę udało mi się złapać chwilowy kontakt z jednym z chłopaków- Charliem. Niby tak mała rzecz a sprawiła że na mojej twarzy zagościł jeszcze większy uśmiech. 

Patrząc z widowni na ich uśmiech i na radość, po prostu nie zwracałam uwagę na nic innego jak na nich. śpiewałam, tańczyłam i bawiłam się najlepiej. 

To strasznie przykre że takie chwile mijają tak szybko, i gdy się odwrócimy już wychodzimy z klubu ze łzami w oczach. Atmosfera, radość po prostu wszystko na tym koncercie było niesamowite, i tak bardzo chce tam wrócić:)

 

Jedno jest pewne, polskie Bambinos na pewno nie mogą doczekać się kolejnej trasy koncertowej, które kto wie, może wydarzy się ja za niedługo.

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie – kliknij w link „Zgłoś Facebookowi” przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

X